Dzień VII
Z wiśniowca skierowliśmy swoje koła do Krzemieńca.
Przyjeżdżamy wieczorem i rozbijamy obóz na podzamczu.





Po sąsiedzku miejscowi urządzają sobie piknik, starosłowiańska gościnność daje o sobie znać i po chwili my również ucztujemy.



Okazuje się, że są to imieniny Marii



Solinizantka kroi arrbuza, przepraszam kawona

















 Bawimy się do późnej nocy,











 a rano na zamek
 
Reklama
 
muzyka
 
 

 
 
 
Dzisiaj stronę odwiedziło już 7 odwiedzający (10 wejścia) tutaj!
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=